„Pierwszy cel to wyjście z grupy” – mówi Agnieszka Truszyńska, trener reprezentacji Polski juniorek do lat 18. Jej podopieczne we wtorek, 7 sierpnia, zainaugurują mistrzostwa świata w Kielcach meczem z Angolą. „Na mistrzostwach chcemy grać szybką piłkę, dynamiczną, opartą na szybkich wznowieniach, kontrataku. Mamy zespół, który może wygrać z każdym” – dodaje selekcjonerka.

Jest pani wymagającą trenerką?

Wydaje mi się, że tak. Ale najpierw wymagam od siebie, potem od innych i uważam, że to jest w porządku.

To czego pani i kibice mogą spodziewać się po naszej reprezentacji?

Wiemy, że to jest bardzo trudny turniej, natomiast zawsze oczekujemy od zespołu jak najlepszej gry i walki. Cechy wolicjonalne na pewno są u nas na wysokim poziomie, więc gorąco na to liczę. Najpierw chcemy wyjść z grupy, każdy mecz traktujemy jako najważniejszy. Począwszy od Angoli, potem ze Słowacją i tak z meczu na mecz. Napięcie na pewno będzie rosło, ale pierwszy cel to wyjście z grupy. Teraz marzy nam się wejście do pierwszej ósemki.

To jest zespół, który może wygrać z każdym. Naprawdę tak uważam. Tylko mentalnie musimy się do tego bardzo dobrze przygotować, bo to są młode dziewczyny.

Podołają wyzwaniu?

Tu się właśnie wszystko okaże i dużo rozstrzygnie: czy ich trema nie sparaliżuje? Mówiłam, że możemy wygrać z każdym i to prawda, ale dziewczyny mogą też przegrać ze wszystkimi. To jest bardzo nieobliczalny zespół. Dlatego tak bardzo mocno pracujemy nad sferą mentalną zawodniczek, żeby je odpowiednio zbudować na turniej – dać im pewność siebie. Na razie wszystko wygląda dobrze. Jestem pełna optymizmu.

Rok temu ta reprezentacja w bardzo podobnym składzie grała na mistrzostwach Europy dywizji B w Macedonii. Zajęłyście tam wysokie, drugie miejsce. Może więc nie będzie to dla dziewczyn taki szok, a doświadczenie przywiezione stamtąd zaprocentuje?

Na pewno. Każdy mecz międzynarodowy procentuje, każdy turniej. To jest trochę inny poziom niż ten, do którego dziewczyny są przyzwyczajone na co dzień w polskich rozgrywkach. Ten jest zdecydowanie wyższy. Więc turniej w Macedonii na pewno przyniesie dobre skutki.

Jaka jest specyfika pracy z juniorkami? Pani może pochwalić się na tym polu dużymi sukcesami z Vistalem.

W skrócie: od seniorek się wymaga, młodzież trzeba jeszcze uczyć. To jest ta różnica.

Przygotowania do turnieju wkroczyły właśnie w końcową fazę, od poniedziałku trenujecie w Kielcach. Dopadł was już mały, przedturniejowy stres? 

Nasza drużyna to bardzo młody zespół, jeszcze stosunkowo niedoświadczony w dużych imprezach o takiej randze, więc myślę, że stres przyjdzie, co jest normalne, ale dopiero na dwa dni przed startem pierwszego meczu, który będzie kluczowy, bo zawsze to trudne zadanie wejść dobrze w turniej. Dlatego tak ważna jest wygrana, dużo łatwiej się wówczas odnaleźć, bo wtedy jest już i dobra atmosfera, i pewność siebie, a wynik niesie do przodu.

Przerabialiśmy to niedawno na futbolowym mundialu. Tam też mecz otwarcia graliśmy z afrykańską drużyną. Wiemy jak się skończyło… 

Wciąż oczekujemy na zapis wideo ze spotkań Angoli, bo takiego nie mamy (rozmowa z poniedziałku, 23 lipca). Jak już obejrzymy i przeanalizujemy grę przeciwnika, to na pewno będziemy gotowi. Teraz niewiele mogę powiedzieć.

A pani czuje się, jak wtedy, gdy sama uczestniczyła w podobnych turniejach jako zawodniczka?

Jest różnica jak się jest zawodnikiem, a trenerem. W przygotowaniu, w podejściu do mistrzostw. Natomiast emocje temu towarzyszące są całkiem podobne.

Wydaje się więc, że to te dwa pierwsze spotkania będą decydujące w kontekście wyjścia z grupy, bo Polki zagrają z dwoma najsłabszymi – przynajmniej na papierze – rywalami.

Tego bym nie powiedziała, bo na mistrzostwach świata nie ma już słabych drużyn. Wszystkie rywalki są silne, nie możemy nikogo zlekceważyć. Nasza grupa A też jest bardzo wymagająca.

To dlaczego wybraliście właśnie ją?

Dlatego, że znamy tych przeciwników, wielokrotnie graliśmy przeciwko nim. Oczywiście oprócz Angoli. To zadecydowało.

Jakie mają być atuty Polek, by im się przeciwstawić?

Chcemy grać szybką piłkę, dynamiczną, opartą na szybkich wznowieniach, kontrataku. Wiadomo, że aby zadziałało musi być to poparte dobrą obroną.

Nazwiska zawodniczek w pani składzie jeszcze niewiele mówią kibicom. Na kogo zwrócić uwagę, jaką ma pani drużynę?

Trzeba patrzeć na wszystkie dziewczyny, bo to nie jest gra indywidualna, a zespołowa. Każda z tej 16-stki wnosi coś bardzo ważnego do zespołu, każda ma swoją funkcję do wypełnienia. Dlatego proponuję po prostu na wszystkie.

Co do zespołu, ja bym to określiła tak: mówiłam już, że cechy wolicjonalne drużyny są na bardzo wysokim poziomie, ale dziewczyny potrafią także razem walczyć, wspierać się, lubią też ze sobą przebywać i dążą wspólnie do jednego celu. To też ma być nasza siła.

Przed pani zespołem jeszcze kilka spotkań sparingowych: z miejscową Koroną Handball oraz z Hiszpanią. Jakich odpowiedzi pani jeszcze poszukuje?

Nie nazwałabym tego tak, że poszukuję jeszcze odpowiedzi, ponieważ teraz chcemy już całkowicie się otworzyć, przeanalizować naszą grę jeśli chodzi o atak pozycyjny, chcemy zagrać wszystkie możliwe warianty, które są przygotowane na mistrzostwa. Chcemy też przetestować założenia w obronie, ale równocześnie nikomu tego nie pokazując. Gdy byliśmy w Hiszpanii, nie można było wszystkiego wprowadzić, ponieważ o dziwo były tam trzy kamery: hiszpańska, polska, ale trzecia? Nie wiadomo skąd.

Tutaj chyba nie będziecie na nic narzekać. Do Kielc przyjechałyście aż dwa tygodnie przed startem turnieju.

Chcemy zobaczyć całą infrastrukturę, jak to wygląda z punktu organizacyjnego, logistycznego. Chcemy też, żeby dziewczyny poczuły się tutaj jak u siebie w domu. I rzeczywiście, tak jest już od pierwszego dnia, za co wszystkim bardzo dziękuję. Żeby dobrze się przygotować, trzeba zapoznać się ze środowiskiem, halą. Jak dotąd niczego nam nie brakuje. Jest też dobra atmosfera, dziewczyny maja zapewnione wszystko.

Sfera organizacyjno-logistyczna jest tutaj na bardzo wysokim poziomie i zarówno Związek, jak i włodarze czy gospodarze naprawdę dobrze ze sobą współpracują i wydaje mi się, że to będzie impreza na poziomie seniorskich mistrzostw.

Na pewno liczy też pani na kibiców.

O tak! Bardzo na nich liczymy, na ich wsparcie w tych dobrych, ale i złych momentach, bo nie wiadomo, co nam się przytrafi podczas turnieju. Kielecka publiczność zawsze jednak dopisuje, z tego co obserwuję na co dzień. Ten doping niesie, mam nadzieję, że poniesie i nas.

A kto wygra mistrzostwa?

To jest sport i nie można powiedzieć kto wygra. W sporcie decydują teraz małe rzeczy: jakość odpoczynku, dyspozycja dnia, sfera mentalna…

Naprawdę nie wyciągnę od pani małego typu?

Serce chciałoby powiedzieć, że my. Natomiast to bardzo trudne zadanie, bo wszystko może się przytrafić. Na pewno mocne są Niemki, które są aktualnym mistrzem Europy w tej kategorii, ale też Francuzki czy Węgierki, a i tak można by było jeszcze długo wymieniać kandydatów do medali. Mam nadzieję, że dzięki temu będzie to dobry turniej.

ROZMAWIAŁ I NOTOWAŁ MACIEJ SZAREK