W inauguracyjnym meczu Polek nie obyło się bez początkowych nerwów. Z każdą minutą biało-czerwone zdawały się jednak zrzucać z siebie kolejne kilogramy presji gospodarza i tremy debiutanta, by ostatecznie rozłożyć przeciwniczki na łopatki (26:19).  

Nie tylko Polska debiutowała we wtorek jako organizator imprezy rangi mistrzostw świata, ale i Polki po raz pierwszy w historii brały udział w turnieju na tym poziomie. Oba testy zaliczyć trzeba na ogromy plus.

Przed meczem nasze zawodniczki podkreślały, że najważniejsze to nie bać się presji, a co najważniejsze: nie bać się rywalek oraz skali wyzwania, przed jakim stają. Obiecywały za to walkę do upadłego. Już pierwsza przeszkoda nie należała bowiem do najłatwiejszych, głównie z powodu jej enigmatyczności. Naprzeciw stanęła niewygodna drużyna Angoli, której gra do samego końca pozostawała wielką niewiadomą. Pewne było za to, że Afrykanki to drużyna pełna silnych i szybkich zawodniczek, które także tanio skóry nie sprzedadzą.

Spotkanie lepiej zaczęły przyjezdne i to one otworzyły wynik. Polki zaś grały bardzo nerwowo, popełniały dużo prostych błędów lub po prostu obijały bramkarkę Angoli – Paulę Frederico. Pierwszy raz piłka zatrzepotała w afrykańskiej siatce dopiero w 8. minucie po trafieniu Magdy Więckowskiej zza 9-tego metra. Na szczęście, przeciwniczki wciąż miały na koncie tylko jedną bramkę. Następnie rozszalały się jednak boczne rozgrywające Angoli – Rossana Mateus oraz Luzia Kiala. Efektem prowadzenie Afrykanek 5:3 w 18. minucie. Niespodziewanie o czas poprosił wówczas trener rywali – Danilo Gagliard. Paradoksalnie, przerwa okazała się zbawienna dla Polek.

Już cztery minuty później tablica wyników wskazywała remis 7:7. Proste błędy rywalek świetnie wykorzystywały Lucyna Sobecka i Nikola Szczepanik (MVP wśród Polek). Po ich trafieniach biało-czerwone zyskały trzy bramki przewagi, które utrzymały do przerwy (13:10).

Zaraz po wznowieniu gry Polki wrzuciły kolejny bieg i jeszcze bardziej „odjechały” rywalkom (16:10). Przewaga sześciu bramek zapewniła im względny komfort gry w drugiej części spotkania. Podopieczne Agnieszki Truszyńskiej wydawały się kontrolować mecz, nie pozwalały rywalkom na odrobienie strat i dotarły do mety z przewagą siedmiu bramek.

POLSKA – ANGOLA 26:19 (13:10)

Polska: Wdowiak, Zima 1, Chodakowska – Olek 1, Cygan, Stanisławczyk 2, Sobecka 2, Więckowska 5, Zagrajek 4, Haric, Szczepanik 6, Dworniczuk, Bury, Borowska, Pietras 5, Kowalik

Angola: Frederico, Da Silva, Ferreira – Sucauexe, Esteves 1, Kiala 7, Monteiro 2, Masseu 3, Castro, Tchitongua 2, Coio, Gabriel 1, Sebastiao, Rosario, Mateus 3

Maciej Szarek, fot. PRESSFOCUS/ZPRP

WYPOWIEDZI:

Barbara Zima, bramkarka reprezentacji Polski: Mecz pierwszy to mecz najcięższy, bo trudno jest wejść w turniej. Pierwsze minuty były z naszej strony bardzo nerwowe, ale reszta poszła już po naszej myśli. Starałyśmy się skupić na grze, byłyśmy przygotowane na tę atmosferę w hali, ale na początku nam to nie wychodziło. Było trochę stresu, teraz cieszymy się z wygranej.

Danilo Gagliard, trener reprezentacji Angoli: To był trudny mecz dla obu ekip. Zaczęliśmy dobrze, ale potem straciliśmy impet. Zagubiliśmy się w ataku, nie zdobywaliśmy już bramek. To zadecydowało.

GALERIA