W pierwszej kolejce Rosjanki były autorkami jednego z najbardziej imponujących zwycięstw – pokonały szczypiornistki z Argentyny aż dwudziestoma dziewięcioma trafieniami. W drugim spotkaniu musiały się nieco bardziej napracować, ale ostatecznie także zanotowały bardzo wysoką wygraną – tym razem z kwitkiem odprawiły reprezentantki Chin (17:32).

Zawodniczki z Rosji pojedynek rozpoczęły od bardzo mocnego uderzenia i błyskawicznie wyszły na prowadzenie. Chinki nie potrafiły odzyskać kontroli nad przebiegiem spotkania i musiały dostosować się do tempa dyktowanego przez rywalki. Azjatki bardzo dużo biegały, robiły sporo zamieszania, ale niestety dla nich nie przekładało się to na bramki. Ani na chwilę nie traciły jednak rezonu.

Na początku drugiej połowy przegrywały już sześcioma bramkami, a mimo tego dobry humor i entuzjazm nie opuszczał ich ani na moment. Chinki cieszyły się po każdej udanej akcji, a im głośniej zachowywały się zawodniczki, które siedziały na ławce, tym Rosjanki popełniały więcej błędów. Szybko jednak się opanowały, rzuciły siedem bramek z rzędu i na kwadrans przed końcem prowadziły już dwunastoma trafieniami.

CHINY – ROSJA 17:32 (11:16)

CHINY: Song, Zou T. – Huang H. 2, Liu 1, Zhu J., Chen 1, Tang 1, Lian 1, Zhu H. 2, Zhou 6, Wang 1, Sun Mingyue 2, Syn Miaomiao, Li Y., Dou, Dong

Rosja: Vereshchak, Karabutova – Cherniaeva 2, Mikhaylichenko 5, Sheina 1, Sinelnikova 6, Krakhmaleva, Torusina 3, Skivko 1, Maslova 3, Sidnina 3, Levchina 3, Mukhina 4, Smirnova 1

Aneta Szypnicka, fot. PRESSFOCUS/ZPRP

WYPOWIEDZI

Liubov Sidoricheva, trener Rosji: Cieszymy się z wygranej, ale na pewno to nie była taka gra, jaką zaprezentowałyśmy w pierwszym meczu. Dziewczynom przydarzały się już pomyłki, czasem niezbyt się zgrywały. Musimy to wszystko przemyśleć, przeanalizować i poprawić, bo w piątek czeka nas mecz z Japonią, czyli drużyną bardzo zbliżoną stylem do Chin. Przed kolejnymi spotkaniami na pewno musimy poprawić obronę.

GALERIA