Francuzki po trzech spotkaniach miały na swoim punkcie komplet zwycięstw, natomiast Kazaszkom nie udało się dotychczas wywalczyć w Kielcach ani jednego punktu. Faworyt sobotniego starcia mógł być więc tylko jeden. Trójkolorowe nie zawiodły i wysoko wygrały 42:17.

Szczypiornistki reprezentacji Francji rozpoczęły spotkanie nieco nerwowo, dlatego początek meczu był niezwykle wyrównany. W 6. minucie nieco niespodziewanie na prowadzenie wyszły zawodniczki z Kazachstanu.

Kolejne pięć trafień padło jednak łupem Trójkolorowych. Podopieczne Laurenta Puigsegura znacznie poprawiły obronę, dzięki czemu bez większych problemów mogły wyprowadzać błyskawiczne kontrataki. Kazaszki miały ogromne kłopoty ze skutecznym wykańczaniem akcji, dlatego też przewaga ich rywalek cały czas systematycznie rosła.

Po trzydziestu minutach gry Francuzki wygrywały już jedenastoma trafieniami, a w drugiej części ich prowadzenie jeszcze bardziej się powiększało. Reprezentantki Kazachstanu momentami były bezradne, natomiast ich rywalki kolejny raz pokazały, że należą do grona faworytek turnieju.

FRANCJA – KAZACHSTAN 42:17 (20:9)

Francja: Portes, Andre – Leblevec 7, Mairot, Louis 5, di Rocco 5, Lasm 1, Wajoka 2, Pora 8, Moore 4, Ouattara 3, Jarrige 2, Dembele 1, Foppa, Jacques 4

Kazachstan: Aitmagambetova, Zhanibekkyzy – Stepanova 1, Syzdykova 1, Zhaparova 5, Malysheva 2, Murzagul 2, Khamitova 1, Kirillova 2, Karymsak, Pernebek, Seitkassym 2, Iskakova 1

WYPOWIEDZI

Laurent Puigsegur, trener reprezentacji Francji: W dzisiejszym spotkaniu mogłem dać szansę gry zawodniczkom, które do tej pory spędziły mniej czasu na boisku. Ten mecz to historia, teraz skupiamy się na spotkaniu z Koreą. Wynik tego starcia będzie kluczowy, ponieważ jego zwycięzca zajmie również pierwsze miejsce w tabeli grupy D.

Berik Beknazarov, trener reprezentacji Kazachstanu: Mam świadomość, że zespoły w naszej grupie typu Korea, Francja, czy Hiszpania są dobrze wyszkolone i już na starcie wiedzieliśmy, że nie mamy z nimi dużych szans. Naszym celem jest znalezienie się w dwudziestce turnieju, ale wiemy, że trudno będzie to zrealizować. Nasza porażka z Tunezją bardzo utrudniła ten cel. W Polsce jesteśmy pierwszy raz. Wszystko jest tutaj dobrze zorganizowane, ale niestety nie mamy zbyt wiele czasu, aby lepiej poznać miasto. Trzy nasze bardzo dobre zawodniczki, które mogłyby być z nami tutaj musiały zostać w kraju z powodu urazów.

Aneta Szypnicka, fot. PRESSFOCUS/ZPRP

GALERIA