Mimo porażki reprezentacja Polski rozegrała dobre spotkanie – Biało-Czerwone zaimponowały przede wszystkim charakterem – a mecz mógł się podobać. Lepsze okazały się jednak faworytki z Niemiec (30:25).

Rywalizacja polsko-niemiecka, w jakiej dyscyplinie by się nie toczyła, zawsze wywołuje dodatkowe emocje. Na takowe liczyliśmy więc i w niedzielę wieczorem, mierzyły się bowiem 2. i 3. ekipa w tabeli grupy A. Za faworytki, choćby z racji mistrzostwa Europy wywalczonego w tej kategorii wiekowej rok temu w Bratysławie, uchodziły jednak zawodniczki zza naszej zachodniej granicy, które do tej pory zanotowały komplet trzech zwycięstw. Polki podrażnione porażką przeciwko Rumunii dwa dni wcześniej chciały natomiast wrócić na dobre tory i po raz kolejny pokazać się z dobrej strony. Nie zawiedliśmy się.

Tak, jak zapowiadały, Polki do meczu przystąpiły bardzo skoncentrowane i zaczęły od prowadzenia 2:0. Trener Agnieszka Truszyńska zaproponowała ofensywny wariant: z Magdą Więckowską i Gabrielą Harić (dwoma nominalnymi lewymi rozgrywającymi) w ataku oraz wysoką i agresywną obroną 5:1. Niemki, mimo początkowych problemów, szybko znalazły jednak na to receptę. W działania Polek wkradła się za to nerwowość, efektem pięciobramkowa przewaga rywalek (6:11, 19. min.). Gdy wydawało się już, że Niemki zaczynają niebezpiecznie „odjeżdżać” Polkom, Biało-Czerwone fantastycznie zareagowały na moment kryzysu. Grając odważnie i bez kompleksów, do końca pierwszej części spotkania zredukowały straty do minimum (13:14).

Trzy minuty po zmianie stron tablica wyników wskazywała już remis (14:14). Wyrównała Magda Więckowska. Były to jednak miłe złego początki. Po chwili reprezentacja Niemiec zanotowała pięciobramkową serię i po dziesięciu minutach drugiej partii goście prowadzili 20:15. Na domiar złego czerwoną kartkę za faul na Aimee Von Pereirze (9 trafień, tytuł MVP wśród Niemek) obejrzała rozgrywająca dobry mecz Julia Zagrajek. Polki po raz kolejny znalazły się w trudnym położeniu. Biało-Czerwone znów zaimponowały charakterem i rzuciły się na rywalki. Obronę Niemek rozdzierała rajdami Lucyna Sobecka (7 bramek i tytuł MVP wśród Polek). Tym razem jednak Polki zdołały zbliżyć się tylko na trzy bramki (20:23, 46. min). Niemki kontrolowały bowiem przebieg spotkania i ostatecznie wygrały 30 do 25.

Kolejny mecz Polki rozegrają już w poniedziałek o godz. 18 przeciwko Austrii. Tuż po nich na parkiecie zameldują się Niemki, które w hitowo zapowiadającym się starciu zagrają z Rumunią.

POLSKA – NIEMCY 25:30 (13:14)

POLSKA: Wdowiak, Zima, Chodakowska – Olek, Cygan 5, Stanisławczyk 1, Sobecka 7, Więckowska 2, Zagrajek 2, Haric 3, Szczepanik, Dworniczuk, Bury, Borowska 1, Pietras 4, Kowalik

NIEMCY: Zenner, Waldenmaier – Uhlmann, Hausherr 3, Kockel 2, Weise 3, Andreas 1, Mühlner 1, Quist 2, Von Pereira 9, Agwunedu, Wulf, Neubrander 5, Golla, Michalczik 2, Bleckmann 2

Maciej Szarek, fot. PRESSFOCUS/ZPRP

WYPOWIEDZI:

Agnieszka Truszyńska, trener reprezentacji Polski: Mamy perspektywiczny zespół, który może powalczyć z każdym. Niemki – mistrzynie Europy – a w niektórych momentach nie radziły sobie. U nas natomiast trochę zabrakło szczęścia, precyzji przy rzutach, a wtedy wynik byłby sprawą otwartą. Dziewczyny zasługują na duże brawa. Zostawiły na parkiecie serce.

Zuzana Porvaznikova, asystent trenera reprezentacji Niemiec: Musieliśmy się nieźle namęczyć, żeby wygrać z Polską. Wydarliśmy to zwycięstwo. Mieliśmy dobre okresy, prowadziliśmy już sześcioma bramkami, ale czasem było i gorzej, kiedy popełnialiśmy dużo błędów. Musimy pamiętać jednak o tych lepszych chwilach, skupić się na regeneracji, bo już jutro przed nami starcie z Rumunią.

GALERIA