Holenderki i Argentynki zainaugurowały ostatni dzień zmagań w grupie C. Chociaż początek spotkania był naprawdę zacięty, pewne zwycięstwo padło łupem zawodniczek z Holandii, które ostatecznie zwyciężyły 33:18 i tym samym zapewniły sobie trzecie miejsce w tabeli.

Argentynkom sił na prowadzenie wyrównanej walki z Holenderkami starczyło jedynie na dwadzieścia minut, później zdecydowaną przewagę miały już szczypiornistki z Europy.

Zaczęło się jednak bardzo obiecująco. W szeregach Argentyny doskonale spisywała się kapitan zespołu – Carolina Bono, która rzuciła cztery z pierwszych pięciu bramek swojej ekipy. Z czasem jednak skuteczność drużyny z Ameryki Południowej zaczęła spadać, a na nieznaczne prowadzenie wysunęły się Holenderki.

Oranje od stanu 10:10 rzuciły pięć bramek z rzędu, a to wprowadziło spore zamieszanie w szeregi ich rywalek. Po trzydziestu minutach Europejki prowadziły już 17:11.

W drugiej części meczu różnica w grze obu zespołów była jeszcze większa. Holenderki miały spory komfort, bo ich przeciwniczki nie były w stanie skonstruować skutecznej akcji w ataku. Przez trzynaście minut Argentynki zdołały rzucić tylko jedną bramkę, a podopieczne Ricardo Clarijsa z dużym spokojem dokładały kolejne trafienia na swoje konto. Ostatecznie zwyciężyły 33:18.

HOLANDIA – ARGENTYNA 33:18 (17:11)

Holandia: Trooster, van der Linden – van der Vliet 8, de Boer 5, van der Baan 2, Krullaars 3, Amsen, Tutert 1, Dekker 2, Krullaars Z. 1, van Diepen 2, van der Geest 2, Sprengers 1, Theron 3, Nusser 3

Argentyna: Bohner, Garrido – Prado, Viviers 1, Bono 6, Cavo 3. Rios 2, Rivero, Pelatay Ritacco, Irribarria 1, Vazquez, Azcune 2, Ballada, Baggio 3, Cuccuini

WYPOWIEDZI

Ricardo Clarijs, trener Holandii: To nie był trudny mecz. Graliśmy dobrze, może czasami trochę niechlujnie, ale ostatecznie  jestem bardzo zadowolony z wyniku. Cieszę się, że dziewczyny były skoncentrowane w obronie.

Giselle Pintos, trener Argentyny:  Dobrze zagraliśmy jedynie w pierwszej połowie, potem tak, jak w poprzednich spotkaniach popełniliśmy te same błędy. Często gubiliśmy piłkę i nie wypracowaliśmy dobrych sytuacji rzutowych.

Aneta Szypnicka, fot. PRESSFOCUS/ZPRP

GALLERY