Wtorek, 14 sierpnia. Dzień, w którym wszyscy biorący udział w turnieju mieli wolne. Wolontariusze spędzili ten czas wspólnie, grając w kręgle. Postanowiłam do nich dołączyć, a przy okazji lepiej ich poznać. Spotkałam się z grupą całkiem różnych od siebie ludzi, którym przyświeca jeden cel: bezinteresowna pomoc w organizacji młodzieżowych mistrzostw świata. 

Nad realizacją każdego zadania czuwa szef. Nasi wolontariusze również posiadają swojego mentora, a właściwie mentorkę. Dla mnie kobietę niezwykle zakręconą, pełną pozytywnej energii, którą zaraża swoich podopiecznych. Tą wspaniałą postacią jest Magda Kowalska. Szef wszystkich szefów, królowa wszystkich wolontariuszy, na którą każdy zawsze może liczyć.

Pani Magdo, kim są wolontariusze i czym zajmują się podczas mistrzostw?  
Magda: W zasadzie jest to jedno z najprostszych i najbardziej oczywistych, ale najtrudniejszych pytań bo mogłabym tu mówić bardzo długo. Jeśli chodzi o praktyczną odpowiedź, jest to grupa 120 wolontariuszy, głównie studentów, ale także osób pracujących czy uczniów. Ludzi zarówno z Kielc jak i spoza. Są tu osoby, które związane z piłką ręczną, czyli pasjonaci tego sportu, ale także takie, które chciałyby nabyć po prostu nowe doświadczenie, czyli podnieść kwalifikacje związane z językami, czy ewentualnie nabyć najzwyczajniej w świecie nowe doświadczenie zawodowe potwierdzone certyfikatem IHF. Ale są też takie osoby, które wolontariat podczas mistrzostw świata traktują jako świetną formę spędzenia czasu wolnego w wakacje. Natomiast odpowiedź, która jest bliższa mojemu sercu: wolontariusze to fantastyczne osoby, uśmiechnięte, gotowe do dzielenia się swoim czasem bezinteresownie, nie oczekują żadnej gratyfikacji, są gotowi wykonywać wszystkie działania, każdą pracę, aby pomóc.

Magda Kowalska fot.Tomasz Fąfara

Nikt lepiej nie mógł mi powiedzieć kim tak naprawdę są wolontariusze. Pani Magda opisała to grono zarówno w formie oficjalnej jak i takiej prostej, od serca. Stu dwudziestu ochotników rozesłano do pracy w dziewięciu obszarach, do każdego z nich przydzielono po kilku lub kilkunastu ochotników.
Podczas gdy  wolontariusze wspaniale bawili się na kręgielni, wyłaniałam poszczególne grupy i zabierałam w cichsze, bardziej komfortowe miejsce, gdzie mogli powiedzieć mi wszystko!  Zadawałam wszystkim takie same pytania. Odpowiedzi niejednokrotnie diametralnie różniły się od siebie.

Oto oni! Nasi SUPERBOHATEROWIE podczas młodzieżowych mistrzostw świata! Panie i panowie! Przedstawiam Wam naszych najlepszych, najwspanialszych, najukochańszych, najsympatyczniejszych wolontariuszy na całym świecie!!!!

OPIEKUNOWIE DRUŻYN  
Pierwszą grupą, która zdecydowała się na rozmowę ze mną byli opiekunowie drużyn. Łącznie w tym obszarze działa dwudziestu czterech wolontariuszy. Udało mi się złapać siedmioro z nich. Grupę zwariowanych ludzi, którzy opiekują się reprezentacjami: Słowacji, Norwegii, Korei Południowej, Francji, Chin i Tunezji. Niejednokrotnie musieli zamienić się w tłumacza, komika, mentora, pocieszyciela czy po prostu okazać człowieczeństwo i uspokoić swoich podopiecznych w kryzysowej sytuacji. Siedmioro z nich w składzie Julia Oborska (opiekunka Słowacji), Karol Grzybczak (Norwegia), Maciej Pleban (Korea Południowa), Dominik Mielecki (Francja), Maja Wójcik (Holandia), Gosia Glazek (Tunezja), Weronika Gorycka (Chiny), postanowiło podzielić się ze mną swoimi dotychczasowymi przeżyciami, postanowieniami na czas turnieju, ujawniając zarazem co nieco zza kulisowych tajemnic swoich reprezentacji.

Dlaczego zdecydowaliście się na darmową pracę podczas mistrzostw świata? 
Julia: Kiedy zobaczyłam, że w Kielcach zorganizowane zostaną mistrzostwa świata od razu pomyślałam o tych wszystkich reprezentacjach z różnych krajów, o tej mnogości kultur. A zarazem świetnej okazji do poćwiczenia swojego angielskiego i poznania nowych ludzi.
Karol: Zerknąłem w kalendarz. Kurczę! Już połowa wakacji. Zdobyłem już osiemdziesiąty level w grze. Co tu dalej robić? Dlatego zdecydowałem się na ten wolontariat, a tak naprawdę chciałem zdobyć nowe doświadczenie.
Maciek: O tej imprezie powiedział mi tata. Od razu zdecydowałem, że muszę wziąć w niej udział z jednego prostego względu. Są to mistrzostwa świata! Taka ogromna impreza, z taką ilością dziewczyn! A po drugie, tak jak Julia, chciałem popracować nad moim angielskim.
Dominik: Zdecydowałem się na ten wolontariat, bo po studiach chcę organizować i pracować przy eventach sportowych. Chciałem zobaczyć, jak to wszystko wygląda od środka. Przez osiem lat trenowałem piłkę ręczną, więc trochę się na niej znam. Mogę dzięki temu połączyć pracę z pasją.
Weronika: W zeszłym roku byłam wolontariuszką podczas Mistrzostw Europy U21 w piłce nożnej mężczyzn. Miło spędziłam wtedy czas. Super współpracowało mi się z ekipą, więc stwierdziłam, że fajnie by było przeżyć coś podobnego.
Gosia: Przyjechałam na wakacje do Polski, więc pomyślałam, że będzie to super alternatywa na spędzenie czasu.

fot. A.Benicewicz-Miazga

Dlaczego zostaliście opiekunami? 
Maja: Na początku zgłosiłam się do pomocy w trzech obszarach, ale finalnie zostałam opiekunem drużyny. Na początku nie wiedziałam z czym będzie wiązała się ta funkcja. Dowiedziałam się dopiero podczas szkolenia. Byłam zszokowana i bardzo zdenerwowana, kiedy dowiedziałam się, że będę musiała pojechać do Krakowa, aby odebrać z lotniska swoją drużynę. Ale teraz nie żałuję decyzji zostania opiekunem.
Dominik: Umiem biegle mówić po francusku, a że moje podopieczne nie umieją zbyt dobrze angielskiego, okazałem się zbawienną pomocą.

Macie jakąś śmieszną, straszną sytuację, którą przeżyliście ze swoimi drużynami? 
Karol: Ja ze swoją drużyną mam przed każdym meczem mam wyjątkowy rytuał. Zbijam z każdą dziewczyną żółwika. Jednej dziewczynie zrobiłem bardzo śmieszny żart. Mianowicie udawałem, że zrobię z nią żółwika a w ostatnim momencie zamieniłem rękę w piątkę! (śmiech)
Maciek: Moje Koreanki jak się bardzo cieszą to zaczynają skakać i klaskać.
Maja: A Holenderki składają ręce przed posiłkami. Nie modlą się wtedy, ale ręce mają złożone.
Dominik: W poniedziałek, jedna z zawodniczek Francji stukła nos i musieliśmy jechać do szpitala. Akurat to było mało zabawne, ale z takich fajniejszych sytuacji to po każdym meczu, w autokarze robię żarty przez mikrofon, opowiadam dowcipy itp. Ogółem jeszcze nic bardzo szczególnego się nie wydarzyło, ale mam nadzieję, że do końca mistrzostw stanie się coś, oczywiście miłego, co zapamiętam i będę miło wspominał. Np. Jak moje Francuzki odbiorą złoty medal w niedzielę.
Weronika: Ja cieszę się z małych rzeczy. Chinki zaczęły się do mnie uśmiechać, mówić mi cześć. To dla nich bardzo dużo. Wcześniej bały się spojrzeć mi w oczy. To, że zaczęły się do mnie śmiało odzywać, wiele dla mnie znaczy.
Gosia: Na pewno zapamiętam pierwszą wizytę w szpitalu. Fizjoterapeuta Tunezji był tak zdenerwowany, że nie uspokajałam kontuzjowanej dziewczyny, tylko jego.

Co Wam dadzą te mistrzostwa? To, że jesteście z tymi drużynami i działacie jako wolontariusze? 
Maja: Na pewno to, że będziemy już znanymi postaciami w oczach IHF i zyskamy możliwość, aby się tym poszczycić w naszym CV. Dadzą nam także doświadczenie.
Maciek: Ja szukam żony w drużynie Chile, Argentyny, Węgier i jeszcze zobaczymy w jakich krajach, bo nie widziałem jeszcze dziewczyn ze wszystkich drużyn (śmiech). Ale raczej preferuję kraje egzotyczne. Oczywiście żartuję! Ogółem mistrzostwa dadzą mi międzynarodowe znajomości. Lekarz reprezentacji Korei dał mi swoją wizytówkę. Jeśli będę miał problemy z kolanami to mam do niego polecieć. Naprawdę!
Dominik: Głównie chciałem zdobyć doświadczenie przy pracy w takich wydarzeniach sportowych.
Weronika: Spotkanie z ludźmi z innych kultur może dać nam wiele. Na przykład, ja uczyłam się chińskiego, więc mogę trenować ten język z moim zespołem.

Dlaczego bez Was te mistrzostwa by się nie odbyły? 
Weronika: Byłoby bardzo ciężko, aby wszystkie drużyny zorganizowały się, wiedziały, gdzie pójść, co robić w danej sytuacji. To działa na tej samej zasadzie jak pojedziesz do innego miasta i idziesz zwiedzać. Do końca nie wiesz co gdzie jest i takim ułatwieniem jest to, że masz przewodnika. Każdy team lider na tych mistrzostwach jest dla swojej drużyny taką właśnie osobą.

fot. Dorota Janik

OBSŁUGA VIP
Kolejna grupa to osoby zajmujące się tak zwanymi vipami. To oni należą do nielicznych, którzy mogą twarzą w twarz spotkać się z celebrytami i gwiazdami, zarówno polskiej jak i zagranicznej piłki ręcznej. Aleksandra Mądry, Patryk Suliga i Paweł Szuflik to dzięki nim nasze gwiazdy mogą poczuć się wyjątkowo i przede wszystkim nauczyć się obsługiwać ekspres do kawy!

Czym zajmujecie się na mistrzostwach?  
Aleksandra: Moim głównym zajęciem jest pilnowanie tego, aby w VIP roomie były przekąski, kawa, herbata.
Patryk: Ja pracuję w Hali Legionów. Nie muszę martwić się o takie rzeczy jak Ola. U nas odpowiada za to catering. Ja tylko zakładam specjalne bransoletki vipom.
Paweł: Współpracujemy z ludźmi z IHF jak i z ze ZPRP. Musimy czuwać nad zaopatrzeniem sektora vip jak i biura IHF.  Niejednokrotnie pomagamy w obsłudze magicznego ekspresu do kawy. Sprzątamy po posiłkach.

Dlaczego zdecydowaliście się na wolontariat?  
Aleksandra: Chciałam jakoś spędzić czas w wakacje w jakiś ciekawy i produktywny sposób.
Patryk: Byłem zaciekawiony tymi mistrzostwami. Chciałem to wszystko zobaczyć, pomóc w organizacji a zarazem świetnie się bawić. O wiele lepsze jest bycie wolontariuszem niż chodzenie do pracy, w której ciągle robisz to samo. Tutaj codziennie dzieje się coś nowego, poznaję wielu ludzi, rozmawiam z zawodniczkami. Jest fajnie!
Paweł: W zeszłym roku brałem udział w Mistrzostwach Europy U21 w piłce nożnej mężczyzn. Bardzo mi się podobało. Chciałem spróbować również tutaj. Interesuję się też piłką ręczną, więc uznałem, że będzie to ciekawe doświadczenie. Ten turniej stał się idelaną okazją, abym powiększył swój dorobek jako wolontariusz. Do tej pory brałem udział w małych imprezach, a ta ma aż rangę światową!

Dlaczego bez Was ten turniej by się nie odbył? 
Aleksandra: Niejednokrotnie zdarzają się sytuacje, kiedy musimy komuś pomóc nawet we włączeniu magicznego ekspresu do kawy.

Co da Wam udział jako wolontariusz w tych mistrzostwach? 
Aleksandra: Na pewno większe obycie z ludźmi. Trzeba z nimi rozmawiać, pomagać. Mistrzostwa dadzą nam również umiejętność zorganizowania czegoś. Jest wiele małych spraw, które trzeba załatwić, a my musimy sobie sami z nimi poradzić.

fot. Dorota Janik

ACE/OBROTOWI 
Nazwa tego obszaru brzmi niewinnie. Sympatykom piłki ręcznej może kojarzyć się z jedną z pozycji na boisku. Podczas mistrzostw, wolontariusze działający w tym obszarze robią wszystko. Pomagają wszystkim, radzą sobie z  każdym problemem, zarządzają (podobno posiadają umiejętność przebywania w wielu miejscach w tym samym czasie). Tajniki bycia superobrotowym zdradziły mi Magdalena Pawlik i Aleksandra Raczyńska.

Dlaczego zdecydowałyście się na bezinteresowną pomoc podczas mistrzostw świata? 
Magdalena: Wolontariat to świetny sposób na spędzenie wolnego czasu, szansa na poznanie nowych ludzi, przeżycie wspaniałej przygody, bycie częścią czegoś ogromnego. W tym wypadku mistrzostw świata. To, także spędzenie czasu aktywnie a nie przed komputerem.  Cieszymy się, że możemy pomóc przy organizacji takiej imprezy. To, że robimy to bezinteresownie bardzo nas motywuje.

Dlaczego bez Was ta impreza by się nie odbyła? 
Aleksandra: My, jak sama nazwa wskazuje, jesteśmy “obrotowe”, czyli wszechstronne. Jeśli chodzi o halę, to robimy tak naprawdę wszystko. Ogarniamy wodę, przydział i klucze do szatni itp. Jesteśmy pomocnikami menadżera hali. Bez tej pomocy jedna osoba, biorąc pod uwagę wielkość tej imprezy, nie dałaby sobie rady.

Czy w trakcie Wasze “obrotowej” pracy miałyście jakąś zabawną sytuację? 
Aleksandra: Zdecydowanie tak . Najbardziej zapamiętałam tą z Angola, która nie znając języka angielskiego próbowała się z nami dogadać.
Magdalena: Dodatkowym atutem reprezentacji Angoli jest to, że próbują nauczyć się choćby podstawowych zwrotów w języku polskim. To bardzo miłe, kiedy wchodzą do hali i mówią ,,cześć” czy ,,Dzień dobry! Jak się masz?”. Bardzo to sympatyczne, że drużyna, która przyjeżdża z odległego zakątka świata, chce się identyfikować i poznawać naszą kulturę. Nam jest tym bardziej miło, że możemy współpracować z tak pozytywnymi ludźmi. Choć początki i próby porozumiewania się, jak wspomniała Ola, nie były łatwe. 

fot.Tomasz Fąfara

CENTRUM WOLONTARIATU  
W Hali Legionów królową jest pani Magda, lecz w każdym zamku musi ktoś panować. W Hali Politechniki, prawdziwą cesarzową jest Sylwia Jedynak. Za nim jeszcze zadałam jej jakiekolwiek pytanie, w swojej wypowiedzi zawarła wszystko co chciałam się dowiedzieć. Rozłożyła mnie na łopatki, poprzez co zdołałam zadać jej tylko jedno pytanie, które uzupełniło tą świetną wypowiedź! P.S. Nigdy w życiu nie rozmawiałam z tak wygadaną osobą!

Sylwia: Zajmuję się tak naprawdę wszystkim i niczym. Kiedy jest potrzebna, jestem na stanowisku. Nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych i takich, których bym nie wykonała. Zajmuję się m.in. wydawaniem posiłków, myciem podłogi, a nawet wyrzucam śmieci. Przede wszystkim wspieram wolontariuszy by w chwilach stresujących czy nieprzyjemnych być dla nich, pocieszyć dobrym słowem, żeby się nie załamywali i pamiętali, że wolontariat to po prostu dobra zabawa. Wiadomo, kiedy jest praca to musmy ją wykonać, ale trzeba też podchodzić do tego z dystansem. Każdy wie, że musimy dobrze wykonywać swoje obowiązki, ale przy tym dobrze się bawić.
W zeszłym roku byłam wolontariuszką podczas Mistrzostw Europy U21 w piłce nożnej mężczyzn. Dlatego skusiłam się, aby wziąć udział również w tej imprezie. Po zeszłorocznym turnieju poczułam, że po prostu widzę się w takim wolontariacie. Mam najdłuższe w swoim życiu wakacje. Pisałam w maju maturę, więc wolę jakoś zagospodarować sobie czas niż siedzieć w domu i nic nie robić. Taki wolontariat jest idealnym sposobem, aby nawiązać nowe kontakty i nabrać doświadczenia. Każde wydarzenie jest zupełnie inne i dlatego wolontariat jest fajną sprawą!

Czyli to pytanie będzie dla Ciebie proste. Dlaczego bez Twojego sektora nie odbyły by się te mistrzostwa świata? 
Sylwia: Centrum wolontariatu jest od tego, aby tam przyjść, odpocząć, zjeść coś dobrego, porozmawiać z kimś innym, wymienić się przeżyciami z danego dnia. Ale też odciąć się od hałasu, meczów, by zregenerować siły i wrócić po tej chwili i  dalej działać, działać i jeszcze raz działać. Aby na koniec dnia powiedzieć “Ten dzień był super, nie mogę się doczekać kolejnego!”.  Wolontariat to zgrana grupa ludzi, a ja jestem po to, aby ich wspierać i pomóc, gdy mają problem.  Bez centrum wolontariusz zostałby z tym wszystkim sam.

OPERACJE MECZOWE 
Jeden z najbardziej obleganych obszarów przez wolontariuszy. Wyobraź sobie pełną halę widzów, Ty trzymasz w dłoniach flagę Polski i wychodzisz na środek parkietu. Wszystkie oczy skierowane są tylko na Ciebie. W tym momencie to Ty jesteś gwiazdą! Zapewne większość wolontariuszy, którzy zgłosili się do tego obszaru, tak wyobraziła sobie swoją pracę. A co ciekawe, mogli zrealizować swoje marzenia! Udowadniają to słowa Szymona Kronowieckiego. Dodatkowo możecie się przekonać, że Szymek należy do grona niezwykłych wolontariuszy!

Dlaczego zdecydowałeś się na udział w mistrzostwach świata jako wolontariusz? 
Szymon: Zdecydowałem się na udział w tej imprezie z kilku powodów. Po pierwsze nigdy nie byłem w Kielcach. Po drugie zachęciła mnie do udziału Monika Listkiewicz, menadżerka tych zawodów, z którą znam się już kilka lat. A po trzecie chciałem dopisać kolejną imprezę do swojego wolontariackiego CV, na którym jest ponad osiemdziesiąt imprez rangi mistrzostw Europy i świata. Mam nadzieję, że niebawem pojawi się tak zwana “truskawka na torcie” w postaci mojego udziału jako wolontariusz w Zimowych Igrzyskach Olimpijskich.

Czym zajmują się wolontariusze, którzy działają z Tobą w obszarze? 
Szymon: Najważniejszym dla nas momentem jest ceremonia otwarcia meczu, czyli wprowadzenie flagi IHFu oraz prezentacja zespołów razem z ich flagami narodowymi. To wszystko zajmuje nam jakieś dziesięć, piętnaście minut.
W trakcie meczów zamieniamy się w tak zwanych mopperów, którzy pomagają sędziom w utrzymaniu boiska w dobrym stanie. Dbamy o to, aby nie było ślisko po upadku jakiejś zawodniczki, ponieważ mokra nawierzchnia może spowodować kontuzje.
Zajmujemy się także kontrolą antydopingową. Mamy do tego zadania specjalnie oddelegowane osoby, które idą razem z kontrolerami do drużyn, informują o kontroli i wytypowaniu danego zawodnika. Wtedy taki wolontariusz pilnuje daną zawodniczkę, jest jej ,,cieniem”. Musi być z nią wszędzie, nawet kilka godzin. Sędziowie mogą na nas liczyć i wiedzą, że w stu procentach wywiążemy się z obowiązków!

HOTELE 
Czas do łóżka! Pobudka! Halo, gdzie moje skarpetki?! Te pytania w różnych językach, wielokrotnie usłyszeli wolontariusze, którzy podczas mistrzostw działają w obszarze “Hotele”. Angelika Głuszek swojej temu, że pracowała w hotelu, wie ile waży szesnaście koszulek damskich, w rozmiarach od XS do XL.

Czym ‘”hotelarze” zajmują się w trakcie turnieju?  
Angelika: Mamy codziennie dwie zmiany. Jedna jest od 8 do 15:30, druga od 15:30 do 23. Czuwamy w hotelach, gdzie stacjonują zespoły. Udzielamy im mnóstwo wszelkich informacji. Zajmujemy się również rzeczami zespołów. Na przykład zbieramy koszulki do prania, ważymy je. Spisujemy listę drużyn, które chcą obejrzeć jakiś mecz.

Dlaczego zdecydowałaś się akurat na działanie podczas mistrzostw świata? 
Angelika: Swoją przygodę z działalnością jako wolontariusz rozpoczęłam w lutym i od tego czasu stwierdziłam, że, miesiąc bez wydarzenia w wolontariacie jest miesiącem straconym. Dlatego szukałam jakiś wydarzeń i trafiłam na mistrzostwa świata. Stwierdziłam, że trzeba wziąć udział w tak ogromnej imprezie, ponieważ spotkam mnóstwo fajnych ludzi, z którymi będę później utrzymywała kontakt. Chciałam też najzwyczajniej pomóc w organizacji tak prestiżowego wydarzenia.

Co da Ci działalność wolontariacka podczas turnieju ? 
Angelika: Przede wszystkim wielką satysfakcję, że mogłam tu być. Zobaczyłam jak wygląda organizacja takiego wydarzenia na najwyższym poziomie. Mogłam spotkać dużo ludzi z całego świata, poznać ich kulturę.

fot. Dorota Janik

STATYSTYKI/SKAUTERZY 
Czy zawodniczka z numerem 24 rzuciła tę bramkę z prawego rozegrania czy już ze środka pola? Ile razy trener dokonał zmiany? A ten rzut karny to był już w szóstej czy jeszcze w piątej minucie? Oj długo by wymieniać listę pytań, które w trakcie meczu usłyszeli  skauterzy, czyli osoby odpowiedzialne za sporządzanie statystyk meczowych. W tym elitarnym gronie pracuje Julia Synak, Dorota Janik i Bartosz Cuper.

Dlaczego zdecydowaliście się udział w mistrzostwach w roli wolontariuszy? 
Julia: Na udział w mistrzostwach zdecydowałam się, żeby poznać nowe osoby, zobaczyć organizację mistrzostw świata od kuchni. Zupełnie inaczej to przebiega niż przy meczach PGE VIVE Kielce, przy organizacji, których również pomagam. Chciałam także mile spędzić wakacyjny czas.

Co robicie podczas meczów? 
Julia: Generalnie zajmujemy się robieniem statystyk dla IHF i relacji livescore na oficjalnej stronie mistrzostw. Z tych statystyk korzystają drużyny. Przychodzą do nas ich opiekunowie, proszą o nie. Tak naprawdę spisujemy wszystko: stracone bramki, przechwyty, kontry, wszystko, wszystko co dzieje się na boisku.

W Waszym przypadku trudno jest o kontakt z zawodniczkami, ale może przytrafiła się Wam jakaś śmieszna sytuacja z nimi związana?  
Dorota: Niestety nie, ale nasi opiekunowie, którzy zapoznają nas z oprogramowaniem, w którym robimy statystyki są Chorwatami. Wiadomo, nie znają polskiego, ale wyłapują takie pojedyncze słówka. Zawsze nas śmieszy, kiedy nasz opiekun-Drago, chodzi za nami i powtarza “pusta bramka, pusta, pusta”.
Bartek: W tłumaczeniu oznacza to “głupi jeżyn”. Sprawdzaliśmy w słowniku.
Dorota: Naprawdę? To już wiadomo, dlaczego Drago śmieje się z nas kiedy mówimy “pusta bramka”.

Co da Wam udział w tych mistrzostwach w roli wolontariuszy? 
Dorota: Nowe znajomości jak podczas innych wolontariatów. Nawiązały się nowe przyjaźnie. Ten wolontariat da mi, także doświadczenie. Wcześniej nie miałam styczności z takim oprogramowaniem, w którym mogłabym prowadzić statystyki. Owszem, interesuję się piłką ręczną, ale bardziej wolę obejrzeć mecz reprezentacji czy PGE VIVE Kielce, pokibicować. Nigdy nie zwracałam, aż takiej uwagi, na to, na co zwracam uwagę teraz.
Julia: Generalnie dadzą nam ogromne doświadczenie. Dla mnie dodatkowo to świetna okazja na poznanie sędziów, delegatów. Patrząc w przyszłość, jeśli chciałabym nadal sędziować i zacząć to robić w wyższej klasie rozgrywek każda okazja na zdobycie doświadczenia jest krokiem do spełnienia mojego marzenia.

MEDIA 
Ostatnim sektorem jaki postanowiłam odkryć byli tak zwani ludzie od mediów. To oni biegają, drukują, kserują statystyki, składy i dostarczają dziennikarzom z Polski i całego świata. Czasami też przynoszą ciasteczka wygłodniałym żurnalistom. O swojej pracy sektorze medialnym opowiedziała mi Natalia Stąpor, tak Stąpor, nie mylcie tego.  

Dlaczego zgłosiłaś się do wolontariatu działającego podczas mistrzostw? 
Natalia: Zgłosiłam się na mistrzostwa świata, ponieważ chciałam zrobić ze swoim życiem coś pożytecznego. Nauczyć się nowych rzeczy, poznać nowych ludzi, jak i przede wszystkim przełamać swoją barierę językową. Dotychczas miałam problemy, aby odezwać się do kogoś po angielsku.  To jest naprawdę niesamowite, kiedy po kilku dniach wolontariatu bez żadnych oporów potrafię zagadać do delegatów IHFu czy zawodniczek.

Czym zajmujesz się w swoim obszarze?  
Natalia: W mojej strefie ,,Media” zajmujemy się drukowaniem protokołów przed meczem, jak i po. Pozwala to dziennikarzom na napisanie szczegółowej i wiernej relacji z meczu. Wspieramy ich najprościej mówiąc donosząc oficjalne statystyki, które dają nowe spojrzenie na całe spotkanie. Przynosimy dziennikarzom, także napoje i przekąski np. wafle „Grześki”. Szczególnie ich smak polubił pewien reporter z Chile. Chce kilka zabrać ze sobą do domu. Między spotkaniami, kiedy nie jesteśmy potrzebni, możemy pomóc w innych obszarach.

Co zyskasz po tym turnieju?  
Natalia: Zyskam na pewno wcześniej wspominaną pewność siebie, jeśli chodzi o język angielski. Jest to też bardzo satysfakcjonujące, kiedy można rozwiązać jakiś problem na bieżąco i pomóc tym samym organizatorom jak i drużynom. Poza tym ludzie. Cudowni ludzie, z którymi uczymy się współpracy. Wolontariat daje mi “gwarancję” na przyszłość. Nie boję się, że zostanę zupełnie bez pracy, bo „hej przecież tutaj sobie daję radę z różnymi zadaniami”.

Czy miałaś jakieś zabawne sytuacje?  
Natalia: Zabawnych sytuacji jest pełno. Drużyna Tunezji rozgrzewała się przy help desku. Byłyśmy z wolontariuszkami w dobrych humorach, więc dołączyłyśmy do nich. Potem zawodniczki zaczęły śpiewać i tańczyć. Złapały nas za ramiona i kazały bawić się wspólnie. Była też sytuacja, kiedy ktoś zamknął sędziów w szatni. Gdy poszłam do nich z kluczem, nie podziękowali mi nawet za ratunek, pewnie byli zbyt zdenerwowani i przejęci, że spóźnią się na mecz. Potem jednak spotkali mnie przez przypadek na korytarzu. Śmiali się, że byłam ich wybawicielką i robili gest padania na kolana z wdzięczności. Ale i tak najcieplej będę wspominała trenerkę Chin. Większość wolontariuszy mówi otwarcie, że najbardziej lubią drużyny z Azji. Przez to, że cały czas chodzą uśmiechnięte i ze wszystkiego się cieszą. Ostatnio drużyna Chin przyjechała do Hali Politechniki. Powitaliśmy ich, a sama poszłam do ich trenerki, z którą już kiedyś rozmawiałam. Powiedziałam jej właśnie o tym fakcie, że lubimy najbardziej drużyny z Azji. Trenera zrobiła wielkie „ooo” i dała mi taką przypinkę symbolizującą chińską piłkę ręczną (nie wiem czy to logo ich związku było czy coś w tym rodzaju) z wesołym „that’s for you”. Naprawdę bardzo, bardzo miły gest z jej strony. Cóż. Smutnych sytuacji nie ma. No chyba że gratulowanie zwycięstwa drużynie, kiedy zaraz obok idą przegrani. Człowiek trochę nie wie, jak się zachować.

Rozmowa z tą małą grupką superbohaterów przyniosła mi wiele radości. Była nowym doświadczeniem zarówno dla mnie jak i dla nich. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś będę mogła współpracować z tymi wspaniałymi ludźmi podczas turnieju piłki ręcznej organizowanego w Polsce.

Kochani Wolontariusze, jeszcze raz dziękujemy za waszą nieocenioną pomoc! Jesteście naszymi SUPERBOHATERAMI!

Karolina Zielonka,

fot. PRESSFOCUS, Dorota Janik, Anna Benicewicz-Miazga, Tomasz Fąfara/ZPRP