Fantastyczny spektakl zapewniły szczypiornistki z Węgier i Rosji kibicom zgromadzonym w Hali Legionów. W finale Młodzieżowych Mistrzostw Świata Kobiet do lat 18 Rosjanki pokonały zawodniczki z Węgier 29:27. 

Setki osób na trybunach, atmosfera wielkiego święta, ogromne emocje i dwie najlepsze drużyny mistrzostw świata. Stawka? Złote medale. Presja? Momentami z pewnością przytłaczająca. Już na kilka godzin przed finałem słychać było głosy, że bez wątpienia będzie to zacięte i niezwykle wyrównane spotkanie. Ten, kto tak zakładał, nie pomylił się nawet o jotę.

Już pierwsze minuty pojedynku zwiastowały ogromne emocje. Obie drużyny zaczęły bardzo mocno i początkowo gra toczyła się systemem bramka za bramkę. Waga spotkania momentami była bardzo widoczna, bowiem szczypiornistkom obu ekip zdarzało się popełniać błędy, które ewidentnie wynikały z nerwów. Widowisko było jednak fascynujące, a niektóre akcje można było śledzić z zapartym tchem – wyglądały, jakby były wyjęte prosto z finałów seniorskich imprez.

Dopiero w 28. minucie spotkania Rosjanki po raz pierwszy w meczu zdołały wyjść na dwubramkowe prowadzenie. Chwilę później tę przewagę powiększyły o jeszcze jedno trafienie – rzut karny wykorzystała bowiem Valeriia Kirdiasheva. Węgierki przed przerwą nie rzuciły już bramki, więc po trzydziestu minutach gry zawodniczki z Rosji prowadziły 15:12.

Po powrocie na parkiet zawodniczki Liubov Sidorichevy utrzymywały dwu lub trzytrafieniową przewagę, a na dwadzieścia minut przed końcem udało im się nawet odskoczyć na pięć oczek. Gdy wydawało się, że już nic nie będzie w stanie im wydrzeć zwycięstwa, Węgierki rzuciły się do odrabiania strat i po chwili zminimalizowały je tylko do jednej bramki.

Rosjanki przełamały słabszy moment, trzykrotnie pokonały bramkarkę rywalek i znów wyszły na prowadzenie. Madziarki jednak nie odpuszczały, cały czas grały bardzo ambitnie i do ostatnich minut walczyły o korzystny rezultat. Ostatecznie jednak lepsze okazały się szczypiornistki z Rosji –  wygrały 29:27 i dzięki temu obroniły tytuł, który ich starsze koleżanki zdobyły przed dwoma laty.

WĘGRY – ROSJA 27:29 (12:15)

Węgry – Magera, Herczeg, Szabo – Albek, Schatzl 3, Simon 2, Vamos 1, Varga, Kellermann 2, Arany 2, Pal 4, Kuczora 8, Borgyos, Banfai 1, Toth 1, Kacsor 3

Rosja: Kolesnikova, Vereshchak, Korabutova – Cherniaeva, Mikhaylichenko 10, Sheina 2, Sinelnikova, Krakhmaleva, Turusina, Skivko, Maslova 2, Sidnina, Kirddiasheva 8, Levchina 5, Mukhina 1, Smirnova 1

WYPOWIEDZI

Dr Peter Woth, trener reprezentacji Węgier: Ciężko powiedzieć coś na gorąco zaraz po meczu. To był finał, a w finale nie można popełnić tak wielu błędów, co my. Nie wykorzystaliśmy dziesięciu stuprocentowych sytuacji. Za rok mistrzostwa Europy odbędą się na Węgrzech i będzie to idealna okazja do rewanżu i zwycięstwa.

Liubov Sidoricheva, trener reprezentacji Rosji: Finał to jest święto. Wszystko układało się zgodnie z naszym planem, choć były momenty rozprężenia. Ja to jednak rozumiem, bo to był już nasz kolejny mecz na tym turnieju i mogło brakować sił. Jesteśmy bardzo zadowoleni ze zwycięstwa.

Elena Mikhaylichenko, zawodniczka reprezentacji Rosji: Przeszłyśmy daleką drogę, aby dojść do finału. Jesteśmy bardzo szczęśliwe.

Aneta Szypnicka, fot. PRESSFOCUS/ZPRP

GALERIA